
Tym razem głos Julii w słuchawce zabrzmiał nieco tajemniczo.
- Nic ci nie powiem, dopiero potem - oświadczyła. - Najpierw karty. Już wszystko wiem, ale chcę posłuchać, co ci wyjdzie.
Po niedawnych Symbolach Sabiańskich przyszła zatem pora na Tarota. Bez zbędnych słów wyjąłem talię Rider-Waite'a i przetasowałem.
- O co chcesz zapytać?
- Na początku miałam cierpliwie czekać - powiedziała Julia, podsumowując swoją pierwszą sesję z Tarotem. - No i trochę poczekałam. Potem według Symboli Sabiańskich miałam być aktywistką. I rozmawiać. No to się zaktywizowałam i żebyś wiedział, że było tak jak w tym Symbolu: stałam prawie jak na podium i darłam się na niego! Były takie emocje, że hej! No i okazuje się, że bardzo dobrze, że były! A teraz, powiedz mi, czy coś z tego będzie.
Przełożyłem zatem karty i wylosowałem trzy. Pierwsza była Trójka Mieczy. Druga była Dwójka Mieczy. Trzeci był As Mieczy.



Przez chwilę wpatrywałem się w milczeniu w obrazy na kartach: duże czerwone serce przebite trzema mieczami, kobietę z zawiązanymi oczami, siedzącą w nocy nad brzegiem morza i trzymającą w skrzyżowanych na piersi rękach dwa miecze, i na zwycięsko uniesiony miecz na ostatniej karcie.
- Co tak cicho siedzisz? - zaniepokoiła się Julia.
- Widzę tu trzy etapy - zacząłem ostrożnie, zastanawiając się równocześnie, jak oględnie ująć to, co widziałem w tych kartach. - Pierwszy to wielka przykrość, zranienie i ból... Drugi, to twoja chęć wycofania się, uleczenia zranionego serca, a jednocześnie konieczność podjęcia pewnej decyzji. Masz dwie możliwości, ale w tej chwili nie chcesz o tym myśleć...
- Boże, skąd ty to wiesz...?! - w głosie Julii pojawiła się lekka zgroza.
- Znikąd, bo nic mi nie powiedziałaś - przypomniałem jej. - Mówię ci tylko, co widzę na tych kartach. - Na dowód opisałem jej dwie pierwsze karty w rozkładzie.
- Serce przebite trzema mieczami mówisz... To by się, cholera, zgadzało - powiedziała na to Julia posępnie. - Bo wyobraź sobie, choć spotykamy się już od jakiegoś czasu, jemu dotąd nie przyszło do głowy poinformować mnie o pewnym drobnym szczególe jego życia, a mianowicie, o swojej, cholera jasna, żonie! I jak ja się teraz czuję?
- Właśnie widzę... - powiedziałem, patrząc na Dwójkę Mieczy.
- I co ja mam teraz zrobić?
- A jak myślisz?
- Myślę, że powinnam posłać go do wszystkich diabłów!
- A czego chcesz?
Chwila ciszy. Najwidoczniej Julia przetrawiała własne emocje i uczucia.
- No więc właśnie - odezwała się w końcu. - To jest najgorsze, że już sama nie wiem. Z jednej strony brzydzę się takim oszustwem, jakie mi zaserwował, a z drugiej... no, dobrze mi z nim... Ale przecież o wygryzieniu żony nie ma mowy! Więc chyba w końcu oszaleję! Albo porysuję mu samochód!
- Z dwojga złego, już lepszy ten samochód...
- No dobrze - otrząsnęła się na chwilę z czarnych myśli, coś sobie przypominając. - Ale co z tą trzecią kartą?
- To As Mieczy - wyjaśniłem. - Karta zwycięstwa, pokonania trudności, nabrania pewności siebie, podjęcia decyzji i wyzwolenia.
- No i dobrze! - powiedziała Julia z satysfakcją. - Mówiłam ci, że już wszystko wiem! Tylko muszę z kimś o tym pogadać. No i jeszcze mi trochę brakuje tej pewności siebie, ale coś czuję, że już niedługo się wyzwolę!
Zacząłem składać karty, ale okazało się, że to jeszcze nie wszystko.
- To teraz mi powiedz o tym drugim - poprosiła.
- To jest i drugi? - zdziwiłem się.
- No, taki jeden. Kiedyś coś kręciliśmy, dawno temu, a teraz to raczej kumpel, ale powiedz mi, czy on aby czegoś tam jeszcze do mnie nie czuje?
Jeszcze raz potasowałem więc karty i wylosowałem kolejną trójkę. Były to: Siła, Król Buław i Eremita.



Przyjrzałem się znajomym obrazom: kobiecie bez wysiłku ujarzmiającej lwa, siedzącemu na tronie królowi, zwróconemu twarzą ku kobiecie z karty Siła i samotnemu Eremicie stojącemu za wysokim oparciem tronu Króla Buław.
- Znowu nic nie mówisz, ja się wykończę! - poskarżyła się Julia w słuchawce.
- Już mówię, już mówię - uspokoiłem ją pospiesznie. - Energie tych kart są zupełnie inne, niż tych z poprzedniego rozkładu. Dużo spokojniejsze, zrównoważone i znacznie silniejsze. Pierwsza karta to Siła, na której widać lwa, który je ci z ręki...
- O, to fakt! Wszystko dla mnie zrobi!
- Na drugiej karcie jest Król Buław - to on - siedzi na tronie, z którego patrzy w twoją stronę...
- Czyli jest zainteresowany, tak?
- Zdecydowanie jest zainteresowany tobą nie tylko jako kumpel - potwierdziłem. - Pociąga go twoja kobiecość, bo karta Siły wyraża właśnie kobiecy magnetyzm i moc. Ale w tej chwili nie ujawnia swojego zainteresowania, bo coś go przed tym powstrzymuje...
- No i masz ci los! - Julia wyraźnie się zmartwiła.
- Jego karta znajduje się między twoją kartą Siły, a kartą Eremity, który jest też często nazywany Pustelnikiem. Być może samotność jest mu do czegoś potrzebna, choć prawdopodobnie sam nawet sobie tej potrzeby nie uświadamia, bo symbolicznie się od niej odwraca. Karta Pustelnika oznacza też poszukiwanie, potrzebę wglądu w siebie samego i zrozumienia. Dopiero wtedy będzie gotów, żeby wykonać jakiś ruch - wstać ze swego tronu i przejść do sąsiedniej karty Siły, czyli do ciebie. Możliwe też, że przed wykonaniem tego kroku powstrzymuje go jakaś nieujawniona tajemnica. Coś, z czym musi sam sobie poradzić albo w jakiś sposób rozstrzygnąć, zanim będzie w stanie zaangażować się w jakiś związek. W przeciwnym razie nie będzie w stanie zbudować pełnego związku, a wydaje się osobą, której półśrodki nie zadowalają.
- Powiem mu to - oświadczyła Julia. - I niech sobie to szybko i porządnie odpracuje. A ty mi jeszcze powiedz, czy w najbliższym czasie poznam może kogoś nowego...?
- Krótko?
- Może być krótko, ale wyczerpująco.
Przetasowałem, przełożyłem, wylosowałem i rozłożyłem karty: Ósemka Denarów, Cesarzowa i Szóstka Denarów.



- Moim zdaniem, w najbliższym czasie na pierwszym planie będzie praca i płynące z niej korzyści materialne. Nikogo nowego tu nie widzę - powiedziałem tym razem bez ogródek.
- Cholera - mruknęła Julia. - Ileż można?! Praca i praca... Od miesięcy nic innego nie robię, tylko pracuję!
- No, ale sama przyznasz, że różnych emocji też ci nie brakuje.
- No przyznam, przyznam... tylko czemu muszę się bez przerwy tak szarpać...? - westchnęła sobie głęboko. - No dobra, pewnie masz mnie już dość.
- Wcale nie.
- To dobrze, to jeszcze kiedyś zadzwonię.
- Bardzo proszę.
- Dzięki za rozmowę... i w ogóle. To na razie, idę się z tym wszystkim przespać.
- A ja mam nadzieję, że wszystko ci się ułoży jak najlepiej. W razie czego, dzwoń. Dobranoc.
© Copyright by Ryszard Oślizło 2005
|
Strona główna Mapa strony Nowości i aktualizacje INTEGRA - metoda rozwijania świadomości życia DZIECI NOWEJ ERY Napisz do mnie ![]() Zobacz księgę gości Dodaj wpis do księgi Stan licznika od 17.09.2007 |
|